• Blog

    son of the blue sky

    Spakowałam krótkie spodenki, dobry humor i aparat. Bez baterii. Zamknęłam drzwi na cztery spusty z zestawem do makijażu i przepełnionym kalendarzem. I baterią do aparatu. Minęłam granice miasta i zostawiłam wszystko to, co się w nim dzieje, nie odwracając się, nawet myślą, ani na chwilę. Weekend na wsi mam niby co tydzień. Ale to zupełnie inna wieś i zupełnie inny weekend.