• Blog

    yesterdays

    Nie był to najlepszy koncert, na jakim byłam. Nie przeżywałam go tak bardzo, jak tego sprzed sześciu lat. Bo wtedy zmaterializował mi się i był na wyciągnięcie ręki człowiek z nastoletniej krainy Bravo i MTv – a były to krainy z odległej galaktyki, gdy w Bravo dużo pisano o rocku a w MTv puszczano muzykę. Wtedy razem z W. przebierałyśmy się za Dwóch Najważniejszych i grałyśmy koncerty w moim salonie tuż przy teledyskach z kasety vhs. Ten koncert sprzed sześciu lat był ucieleśnieniem marzeń dziewczynki z podstawówki. Marzeń, o których myślała, że nigdy się nie spełnią.