• Bez kategorii

    czekając na trzęsienie ziemi

    Czekam na choćby lekkie drżenie ziemi. Na razie drżą mi tylko palce i głos, gdy próbuję wydobyć z siebie choć słowo. Być może – na pewno tak – wymawiam to życzenie w bardzo złą godzinę i niebawem będę przeklinać siebie w duchu i me myśli niepokorne.  Bo jeśli ziemia zadrżałaby choćby lekko, to skupiłabym się na tym drżeniu i trzymaniu stóp silnie na podłożu, a nie na swoich palcach i głosie, tak cichym i do mnie niepodobnym, jakby wydobywał się z zupełnie innego ciała i wymawiał słowa pomyślane inaczej.  Mogłabym wtedy, z zupełnym spokojem, przestać budować w pocie czoła obrazu siebie spokojnej, pewnej i mocno osadzonej. Mogłabym nie myśleć o…