• Bez kategorii

    back to school

    Góry były piękne. Jak zawsze. Pełne śmiechu, ciepła i radości. Chciałam tam zostać już na zawsze w tym mieszkaniu z domu z wieżą, z węglową kuchnią i trzeszczącą werandą. W tym czasie poza czasem, wziąć M-kę pod rękę i uciec gdzie pieprz rośnie i ukryć się przed wrześniem. Bo ja nie zgadzam się na wrzesień. Mimo iż już trwa. Wolałabym, aby jeszcze przez ten rok M-ka nie wiedziała, co to lekcyjny dzwonek i tornister na plecach. Wolałabym, nie podpisywać się pięć dni w tygodniu na własnej liście obecności. Bo na urlopach jestem miękka i świetlista. Wolna. Swoja. M-kowa. Na urlopach zwykły świat mnie cieszy i bawi. Poza nimi czasem marszczę…