• serendipity, katie-lamassu
    Blog

    you should be dancing

    Z perspektywy 20 lat scena wygląda na zdecydowanie mniejszą, ale kulisy nadal pachną tak samo. To zapach starych desek i kurzu. Potu, zerwanych ścięgien i ekscytacji. Zapach energii unoszącej się pod sam dach, zmieszany z wonią adrenaliny, niecierpliwości i pasji tętniącej w żyłach. Mieszanka ciekawości tego, co za chwilę i pewności każdego ruchu, który jest przed. Drżenie koniuszków palców, totalny spokój w głowie i – paradoksalnie – ta lekka świadomość, że już nie ma odwrotu.  I wreszcie ten bezczelny uśmiech odwagi, gdy pierwszy dźwięk, jest jak głośne sprawdzam wykrzyczane z ostatniego rzędu.