• Blog

    days go by

    Wczesnym rankiem, promienie słońca, przybrudzone jeszcze wschodem, kładą się na czubkach kukurydzy porastającej obie strony drogi przez kilka kilometrów. Jedziesz takim tunelem mając za dach świetlistość poranka, odbijającą się w rosie zastygłej na długich liściach.

  • Blog

    cherish the day

    Lubię, jak chabry rosnące przy jezdni zamieniają się w jedną, niebieską smużkę, rozmazaną, jak pastel na kartonie, gdy jedziemy między polami. Zza drewnianych płotów, zbitych z sękatych gałęzi, zaciekawione wyglądają uśmiechnięte łby słoneczników: a kto to jedzie tą zapomnianą drogą?

  • Blog

    the end

    Post doprowadzony do ostatniej kropki. Kursor miga niecierpliwie w ramce “tytuł posta”.  To nie tak, że nie mam koncepcji. Mam dwa warianty i nie wiem, jaki wybrać.  Waham się pomiędzy “Patience” a “The End”. Bo post i o końcu i o cierpliwości co w zasadzie wyklucza się wzajemnie.