Blog

następna stacja

Bildungsroman to taki gatunek, w którym główny i dość młody bohater, dowiaduje się prawdy o mechanizmach rządzących ludźmi, światem i ich wzajemnymi relacjami. Chwilę potem traci złudzenia, nazywa rzeczy po imieniu i odkłada swój młodzieńczy idealizm na półkę.
Moja codzienna powieść też jest o formowaniu, tylko główna bohaterka (ja) nie aż tak młoda (choć nadal dorosła nastolatka), semantycznie interpretująca rzeczy i zjawiska w punkt, doskonale wie na czym polega większość gier świata tego. Mimo to traci złudzenia dzień po dniu, wciąż na nowo, jakby w Dniu Świstaka i nadal dziwi się, że odrastają, jak głowy u Hydry lernejskiej lub głowy u wirków (tym bardziej, że wirki mają moc, by ich odrastająca głowa powróciła z tą samą pamięcią), ale jakby wnioski nie przeszkadzają w ciągłym dziwieniu się ludziom, światu i ich wzajemnym relacjom. Bo to formowanie trochę poza formą, trochę wymykające się i puszczające oko przez ramię, ale całkiem kształtne i konkretne.

Warszawa raz była parna, ciężka i burzliwa. A zaraz potem dumna, lekka i uśmiechnięta, tajemnicza, piękna i zwyczajna. Pod ziemią odmierzana wersami piosenki Taco Hemingway’a. Nad nią błyszcząca oczami M-ki. Była soczewką, w której skupiła się cała opowieść o polskości. O szacunku, w pamięci, skromnej łzie w oku i honorze. O zawłaszczaniu symboli, które tak łatwo jest skomercjalizować za całe 2.50, jak na niedzielnym festynie. O ignorancji i niezrozumieniu, wypaczaniu historii, świętowaniu w miejscu okazania czci, nawoływaniu do złego przed wesołym śpiewaniem, z przebitkami wypowiedzi, tych, którzy coś wiedzą, o tym, że po dwóch dnia, to już śpiewać się im nie chciało. I nadal czuję tu tę pokorę, o której pisałam niemal rok temu w poście o  warszawskich zachwytach.
A potem, przy następnej stacji, gdzie w wagonie głucha cisza, znów straciłam złudzenia. I myślę sobie, że jak będę je tracić tak krok po kroku, to wtedy zobaczę sedno. Straciłam złudzenie i w jego miejsce odrosła mi kolejna życiowa mądrość, której przecież tak bardzo nie chcę kosztować. Tylko, że gdy w sekundę przełknęłam tę gorycz i kwaskowatość chwili, zrobiłam się jakby pełniejsza w mojej formie, ponad to wszystko, co uwierało jak kamyk w bucie. Po stracie złudzeń można być jeszcze bliżej, choć bało się, że jest się lata świetlne od siebie.
serendipity, M-ka
W cyfrowym albumie pod tagiem aspiracje mam dwa zdjęcia. Na jednym z nich stoję na schodach kamienicy w Gdańsku, a tuż nad moją głową wisi szyld Dom Pisarza. Na drugim, opieram się o ścianę kamienicy w Warszawie a nad moim ramieniem wisi szyld Związek Polskich Artystów Fotografików. I choć to z przymrużeniem oka, to między jedną a drugą uliczką coś we mnie pękło. Bo nawet, jeśli wrzucasz monetę do najgłębszej studni, to nasłuchujesz jej reakcji w dotknięciu dna.
I znów straciłam złudzenia i pomyślałam: no i co z tego? Mniej słów i obrazów na zewnątrz, nie oznacza, że będzie ich mniej w środku.
Poza tym, to tylko następna stacja.
metro, Świętokrzyska, M-ka
PS: Jak mi już te złudzenia spadły, to pomyślałam, że fajnie jest pisać listy. Nie żadne zbiorcze newslettery do każdego o tej samej treści z top 5 z ostatnich tygodni. Tylko indywidualne maile, takie serendipity weekly. O tym, co tu i teraz. Z jednym zdjęciem, które w innej formie nie ujrzy światła dziennego. Takie, na które się odpowiada. Jeśli macie ochotę, to zapraszam.

2 komentarze

  • Tanya

    O jeżu, ile już czasu nie pisałam listów. Chciałabym, ale ciągle brakuje mi słów. Albo raczej słowa byłyby monotematycznie nie do zniesienia. I też tak mam, wiem, że złudzenia są złudzeniami, ale się dziwię znów i znów, że nimi są.

    • Katie

      Od listopada zeszłego roku napisałam kilka listów do dalszych i bliższych krewnych. Po pierwsze, było mi tak łatwiej, po drugie pomyślałam, że to miłe, zwłaszcza, że to starsi ludzie. Dostałam tylko jeden list, a poza tym telefony – bo tak łatwiej 😀 “Kasiu, kto teraz listy pisze?” zapytała siostra mojego dziadka 😉 Ze złudzeniami to łudzę się, że to może przejdzie, ale coś mi podpowiada, że jednak nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *