• Blog

    son of the blue sky

    Spakowałam krótkie spodenki, dobry humor i aparat. Bez baterii. Zamknęłam drzwi na cztery spusty z zestawem do makijażu i przepełnionym kalendarzem. I baterią do aparatu. Minęłam granice miasta i zostawiłam wszystko to, co się w nim dzieje, nie odwracając się, nawet myślą, ani na chwilę. Weekend na wsi mam niby co tydzień. Ale to zupełnie inna wieś i zupełnie inny weekend.

  • Blog,  introwertzm

    slipping through my fingers

    Wbrew i na przekór wszystkiemu, pokonaliśmy nieprzychylny nam system i M-ka dostała się do przedszkola. I to jeszcze tego pierwszego wyboru. Cieszę się niezmiernie i dlatego, że wreszcie przedszkole i dlatego, że moje cygańskie dziecko zacznie się w końcu socjalizować i przestanie warczeć na inne dzieci grając z nimi w piłkę (to nie jest żart). Ale cieszę się również dlatego, że to przedszkole z “mojej dzielni” niemal pod moim domem rodzinnym. Wprawdzie ja do niego nie chodziłam, ale i tak bardzo mi się pozytywnie kojarzy. Chodziłam po nim z W. w podstawówce. Biegałyśmy w weekendy po jego dachu i po płocie, z którego dotkliwie spadałyśmy.  A w liceum przesiadywaliśmy na…

  • Blog

    idziemy na mecz

    Naszło mnie w ubiegły wtorek. Zaatakowało chęcią nie do opanowania zaskakując mnie tak bardzo, że aż musiałam się uszczypnąć. Czy ja tak na poważnie? Może wypiłam tego dnia zbyt dużo kawy? Albo może nie wyspałam się bardziej niż zwykle? Może się gdzieś w głowę uderzyłam? Najprawdopodobniej to wszystko było efektem stresu, który dopadł mnie w poniedziałek. A potem zadziałała psychologia tłumu.