• Blog

    thunder only happens when it’s raining

    Któreś tam grzmienie wiosny przebija się przez słuchawki w uszach. Śmieję się z nas pod nosem. Siedzimy wszyscy w swoich takich samych, równo odmierzonych ogródkach, na plastikowych krzesełkach w tych samych kolorach, kupionych w tym samym sklepie. Oni mają równo przystrzyżone trawniki, ja mam trawnik równo pokryty dmuchawcami.

  • Blog

    a hard day’s night

    Marzę, by wejść do jeziora otulonego sosnowym lasem, gdzie małe rybki ławicą obwąchują łydki. Czuć pod bosą stopą mech i krople rosy. Mam ochotę, jak Pocahontas, pobiegnąć leśnych duktów szlakiem I dlatego nie mogę jeździć do wioski w widłach rzek na literki O i B.

  • Blog

    something stupid

    Z przerażeniem patrzę, jak stopniowo czerwoną adnotacją zapełniają się kartki w kalendarzu na koniec kwietnia i cały maj. Jutro o 8:30 postawię swoją czarną nie_szpilkę – choć ten obcas dla mnie niczym szpila – przy krawędzi białej linii i na znak zacznę swój bieg w maratonie. Będę biegła wśród lubuskich wiosek, przez hektary lasów, ciągi obdrapanych murów, będę kręcić się na rondach i biec wzdłuż spokojnych jezior. Będę przebiegać w mazowieckim między peronami i stacjami metra w sztafecie, gdzie odbiorę wytyczne i podam stosy dokumentacji. Uśmiechniętym truchtem pokonam obszar całkiem małych i całkiem dużych miast w dolnośląskim. Z jednej kartki kalendarza na drugą, z jednego województwa do drugiego będę skakać…