• Bez kategorii

    dreams

    Patrzę na skałę która wyrasta tuż przede mną i wiem, że jesteśmy po przeciwnej stronie drogi. Brzydką, surową szosą mkną małe busy, w kolorze cytryny. Wszystko inne: góry, niebo, moje dłonie, Koloseum, którego nie powinno tu być, ponczo i kapelusz naszego przewodnika, wszystko to jest w kolorze ciepłej ziemi, która właśnie wchłonęła sporą ilość deszczu. Na migi próbuję pokazać, że jesteśmy po złej stronie szosy. Przewodnik ma minę, która jednocześnie może oznaczać bezmiar mądrości jak i nieskalanie myślą. Schodzę z muła. Przewodnik bez dwóch zębów odsłania z brzegu góry ręcznie tkaną makatkę, za którą skrywają się gliniane tunele. Idziemy przez nie tylko chwilę. Gdy wychodzimy nadal jestem po złej stronie…

  • Bez kategorii

    zwyczajne cuda

    Wiesz, to pewnie absurdalne, żeby pisać do ciebie. Najrozsądniej byłoby zapomnieć o twoim istnieniu. Puścić w niepamięć jak setki nic nieznaczących faktów, które przelatują wokół moich uszu, oczu jak stadami każdego dnia. Jak na przykład kobaltowe kolczyki tej pani, co stała przede mną w kolejce w listopadzie, gdy tak bardzo mi się spieszyło, bo już tego bezczynnego stania znieść nie mogłam. Jak gatunek kwiatów w czwartej scenie, siódmego odcinka serialu, który właśnie kończę. Jak piosenkę, którą puszczono po serwisie informacyjnym tej środy, gdy tak mocno padał śnieg, ale jak widzisz moja niepamięć ma skazę kolekcjonowania i zapamiętywania, na wszelki wypadek (robiłam ostatnio taki test na talenty i wyszło, że jednym…

  • Bez kategorii

    the long way home

    Choć na chwilę załóżmy, że jechała sama. Inni mieli dotrzeć jakiś czas po niej. Albo jechała do niego, bo on już tam na nią czekał z nową wersją życia. Być może była młoda i upinała modnie włosy, a może miała już wszystkiego dość. Tego tłoku, tułaczki, tłumów, tobołów, marudzących dzieci i tych włosów lecących w każdą stronę, do których miała już najmniej siły. Może była pełna nadziei, a może nie miała jej wcale. Może miała tylko jedną walizkę, a może kilka tobołków i krowę. Może wciąż wierzyła, że całkiem niedługo wróci do swojej chaty, gdzie choć wszystkiego jest niewiele, to to niewiele jest wszystkim z widokiem z okna na czele.…