• lipiec, książki,
    Blog,  serendipity monthly

    serendipity w lipcu

    Lipiec to powroty. Do tego, co znane i lubiane, do tego, co kiedyś było bliskie. Powroty do stanów ducha i siebie. Jak na sezon ogórkowy, lipiec miał się całkiem obficie. Ale o tym, kiedy indziej. Na razie lipiec, w którym wracają ulubione seriale a rozczarowania są nieliczne.

  • dziewczyna, deszcz
    Blog

    tamta dziewczyna

    Czasami myślę, że to dość zabawne. Niby wiedziałam, że kiedyś będę w  grupie 30. latków i to tych starszych, a jednak było to coś z pogranicza informelu i op artu, czyli abstrakcja całkowita. Cały ten pomysł, że za dwa lata stuknie 40-tka nadal jest tak chorym konceptem, jakby powstał w głowie Davida Lyncha. Bo nadal częściej myślę o sobie dziewczyna niż kobieta,  bo czuję się o co najmniej 10 lat młodziej i nadal widzę w sobie tę Kaśkę sprzed lat 20. I, poza tym, że jest to najszczerszą prawdą, to jest też zwyczajnym kłamstwem.

  • Blog,  introwertzm,  serendipity monthly

    serendipity w czerwcu

    W maju wyjaśniałam swoją wewnętrzną potrzebę miesięcznych podsumowań, w czerwcu czuję potrzebę wyjaśnienia, czemu jestem jak kapusta z grochem. Moje zamiłowanie do popkultury brzmiało mottem, że żaden serial nie jest mi obcy (znałam fabuły i obsady seriali, których nawet nie oglądałam) oraz, że żadnego nie zawaham się obejrzeć. Potem pojawił się Netflix i już przestałam tak mówić. Nadal oglądam wiele i skaczę między gatunkami. Oglądam produkcje, które uchodzą za ambitne oraz a także takie bardzo niskich lotów i tak złe, że mało kto by mnie o to podejrzewał (M. co chwila ze zgrozą pyta co ty oglądasz?!). W nawet najsłabszej produkcji jestem w stanie znaleźć nawiązanie do czegoś mądrzejszego, przełożyć…