• maranta
    serendipity monthly

    serendipity w maju

    Zarzekałam się, że nigdy, ale to nigdy, nie będę pisać o książkach, filmach i płytach. W końcu obcowanie z tym wszystkim to intymna rzecz i kogo miałoby obchodzić, co ja o danej pozycji myślę? A jednak coś ciągnęło mnie w tym kierunku i czasem, między wersami poeprozji /to określenie na moje wirtualne pisanie, ukute ponad 10 lat temu przez M, zaczepiło się o mnie już chyba na zawsze. Pozdrawiam Cię, gdziekolwiek teraz jesteś 🙂/, przemycałam krótkie refleksje (nie recenzje, o nie!) o tym, co drgnęło we mnie, było miłym odkryciem, moim muzycznym, filmowym, książkowym serendipity.