• dziewczyna, deszcz
    Blog

    tamta dziewczyna

    Czasami myślę, że to dość zabawne. Niby wiedziałam, że kiedyś będę w  grupie 30. latków i to tych starszych, a jednak było to coś z pogranicza informelu i op artu, czyli abstrakcja całkowita. Cały ten pomysł, że za dwa lata stuknie 40-tka nadal jest tak chorym konceptem, jakby powstał w głowie Davida Lyncha. Bo nadal częściej myślę o sobie dziewczyna niż kobieta,  bo czuję się o co najmniej 10 lat młodziej i nadal widzę w sobie tę Kaśkę sprzed lat 20. I, poza tym, że jest to najszczerszą prawdą, to jest też zwyczajnym kłamstwem.

  • Blog,  introwertzm,  serendipity monthly

    serendipity w czerwcu

    W maju wyjaśniałam swoją wewnętrzną potrzebę miesięcznych podsumowań, w czerwcu czuję potrzebę wyjaśnienia, czemu jestem jak kapusta z grochem. Moje zamiłowanie do popkultury brzmiało mottem, że żaden serial nie jest mi obcy (znałam fabuły i obsady seriali, których nawet nie oglądałam) oraz, że żadnego nie zawaham się obejrzeć. Potem pojawił się Netflix i już przestałam tak mówić. Nadal oglądam wiele i skaczę między gatunkami. Oglądam produkcje, które uchodzą za ambitne oraz a także takie bardzo niskich lotów i tak złe, że mało kto by mnie o to podejrzewał (M. co chwila ze zgrozą pyta co ty oglądasz?!). W nawet najsłabszej produkcji jestem w stanie znaleźć nawiązanie do czegoś mądrzejszego, przełożyć…

  • maranta
    serendipity monthly

    serendipity w maju

    Zarzekałam się, że nigdy, ale to nigdy, nie będę pisać o książkach, filmach i płytach. W końcu obcowanie z tym wszystkim to intymna rzecz i kogo miałoby obchodzić, co ja o danej pozycji myślę? A jednak coś ciągnęło mnie w tym kierunku i czasem, między wersami poeprozji /to określenie na moje wirtualne pisanie, ukute ponad 10 lat temu przez M, zaczepiło się o mnie już chyba na zawsze. Pozdrawiam Cię, gdziekolwiek teraz jesteś 🙂/, przemycałam krótkie refleksje (nie recenzje, o nie!) o tym, co drgnęło we mnie, było miłym odkryciem, moim muzycznym, filmowym, książkowym serendipity.